Ja to jestem ten typ, co to nie ma czasu ani ochoty na rozpatrywanie sytuacji, analizowanie, zadawanie pytan itp. Tak serio mowiac to polowa tego, co sie wokol mnie dzieje nie zostaje przeze mnie zauwazona, w wiekszosci z czystego lenistwa. Bo na ten przyklad jak zauwaze, ze cos jest do zrobienia, to musialabym zrobic, a mi sie nie chce, to lepiej nie zauwazac. Jak zaczne sie interesowac za wiele otoczeniem, to zaraz mi sie narobi znajomych od cholery i ciut, ciut, a kto ma na to czas?
Mowic i odpowiadac na "dziendobry" owszem moge, ale juz "co slychac?" zupelnie mnie nie interesuje, wiec nie szwedam sie po okolicy bez sensu, nie wlaze ludziom w oczy, bo jak sie przyzwyczaja do mojego widoku, to zaczna zadawac pytania, opowiadac o swoim zyciu.
Eeee na cholere mi to.
Tak samo nie przywiazuje wagi do tego co sie dzieje ze mna, czyli z tzw. moim cialem.
Wiem, ze jest, bo codziennie biorac prysznic dotykam tych samych jego czesci, znaczy sie sa na wlasciwym miejscu. Czasem same daja znak, ze sa i te znaki sa zwykle upierdliwe, bo nagle czlowieka budzi jakis bol.
Nozeszkurwajegomac!! Jakim prawem?
I powoli zaczynam jarzyc fakty.
Przypomnialam sobie jak moja Mama, bedac wlasnie dokladnie w tym samym wieku co ja teraz, przyjechala do nas z wizyta i z walizki wyjela pokazny woreczek roznych medykamentow.
--
A to co?
-- A coruniu, to, to jest na watrobe, to na serce, to na nerki, to na spanie, to na wzdecia, to na opuchlizne nog, to na odwodnienie, to na cisnienie, to na... to na....
Stwierdzam wiec, ze ja jestem opozniona w rozwoju, bo poza kilkoma witaminami, ktorych i tak zapominam brac, to posiadam jeszcze tylko tabletki takie jakies ogolnie przeciwbolowe. Chyba nawet juz przeterminowane, bo tez je rzadko biore.
Moja kolezanka, ktora niedawno wrocila na stale do Polski, jest ode mnie 4 lata starsza i najwiekszy problem z powrotem na ojczyzny lono miala z wyszukaniem tam odpowiednich lekarzy.
Bo Helcia z tych, co to do lekarzy chodza regularnie jak do spowiedzi w pierwsze piatki miesiaca.
Jestem przekonana, ze Helcia miala w tym mieniu przesiedlenczym jeden pokazny kontener samych lekow, przeswietlen, historii chorob i tlumaczen.
Kiedys wlasnie w przyplywie takiego momentu swiadomosci, bedac na zakupach zobaczylam masc pod tytulem Bengay i wrzucilam ja do koszyka.
--
A to po co? - zapytal Wspanialy.
--
Nie pierdol, bedziemy sie smarowac, jak nas czasem cos boli.
Jakis tydzien temu znalazlam te masc w szafce, w lazience. Tubka juz lekko zdeformowana przez uciskajace sloiki z kremami i peelingami, ale masc jest.
Dalam wieczorem haslo do smarowania.
Kurwa!!! Cala noc nie moglam spac, bo mi ten smrod przeszkadzal.
Ja pierdole, czy to dbanie o zdrowie musi byc takie smierdzace?
Masc wrzucilam z powrotem do szafki.
Jak bylam u dochtora tego od stop, bo bedziemy jeszcze powtarzac ten zabieg, to wdalam sie z nim w rozmowe na temat znieczulen, bo oni przy tym zabiegu tez daja czlowiekowi znieczulenie miejscowe. Bardzo mi sie toto podoba, bo to tak fajnie byc oszolomem przez kilka godzin.
--
Ja mam tylko nadzieje, ze sie nie uzaleznie od tych narkotykow, ktore mi doktor B. daje w zyle, bo calkiem mnie sie one podobaja - zazartowalam.
-- T
o jest jedyny powod, dla ktorego ja lubie chodzic na colonoskopie - odpowiedzial dochtor.
--
Ooo !!! - zawolalam radosnie -
to ja sie tez chyba wybiore.
-- Stardust, a jeszcze nigdy nie bylas?
-- Nie.
-- A ile Ty masz lat?
-- No 55
-- No to przeciez wiesz, ze pierwsze badanie powinno sie zrobic zaraz po przekroczeniu 50ciu.
-- No wiem, wiem... Ale doktorze ja wlasnie jestem w tym wieku, kiedy nalezaloby juz zminimalizowc ilosc ludzi, ktorzy w tamte okolice zagladaja.
-- Rozumiem, dowcip, ale zaraz Ci dam wizytowke lekarza, do ktorego ja chodze.
No i mam te wizytowke, wiem nawet, ze trzeba to zrobic, ale czy mi sie chce? to juz druga sprawa.
Patrze czasem na moje klientki, wiekszosc z nich znam od 15-20 lat kiedy jeszcze byly w szkolach, albo wlasnie po szkole, a teraz sa zonami, matkami, niektore rozwodkami.
Hejsus, jak mi sie te kobitki starzeja. A ja? no przeciez to naturalne, ze jak one sie starzeja to i ja.
Pierdykam, nie mam zadnego problemu z moim wiekiem, akceptuje wiek tak samo jak wyglad, olewam zmarszczki, siwe wlosy wrecz kocham i uwazam ze to bardzo interesujacy kolor.
Oo tak wygladam bez grama makijazu.
Najbardziej na tym zdjeciu przeszkadza mi nos, wielkosci solidnego salami, cala reszta jak na 55 lat jest jak na moje oczekiwania zupelnie OK. Nie mam w planie zadnych operacji, zadnych wstrzykiwan toksycznych chemikali. Jesli juz o toksycznych chemikaliach mowa, to palilam przez tyle lat, ze mam spory zapas w organizmie, nie sadze zebym kiedys miala cierpiec na braki.
A tak naprawde to w czym czlowiekowi przeszkadza wiek?
Nie wiem, bo mnie tam te moje lata ciesza okrutnie.
Nareszcie moge miec wszystko w dupie, nie musze chodzic do szkoly, nawet na wywiadowki, nie musze sie martwic o kariere, o awans, o stosunki w pracy. No moge sobie pozwolic na calkiem sluszna dawke tumiwisizmu. I co wazniejsze, moge wreszcie bezkarnie klac.
A to jest dla mnie duzy plus, bo teraz to juz mi raczej nikt nie powie, ze to "kobiecie nie wypada". A jak powie? No to chooj, to go opierdole i tyle. Wolno mi, jestem w tym wieku ze mi wolno jesli nie wszystko, to bardzo wiele i nie musze sie liczyc z niczyja opinia.
Tak naprawde, to powiem Wam w sekrecie, ze ja sie nigdy nie liczylam z niczyja opinia, tylko mnie czasem wkurwialo, ze ludzie traca czas na powiadamianie mnie o swojej opinii.
No i dochodzimy do puenty tej calej notki, a puenta jest taka, ze jestem stara.
No i chooj dobrze mi z tym.